Wychowanie religijne. Dzieci kolorują księdza przy ołtarzu.
Pani: "Dlaczego twój ksiądz jest cały czerwony? Czyżby był chory?"
Dziecko: "Tak, ma bardzo wysoką gorączkę, ale i tak występuje."
Po zaśpiewaniu piosenki dla babci i dziadka.
Dziecko 1: A dlaczego najpierw śpiewamy o babci a potem o dziadku?
Pani: Bo babcia jest kobietą, a kobiety mają pierwszeństwo.
Dziecko 2: Ale moja babcia nie jest żadną kobietą! Jest zwykłą babcią.
Pani: Maryja i Józef nie mieli zbyt dużo pieniędzy. Pan Jezus był Królem, ale nie miał pałacu.
Dziecko 1: No i Pan Jezus się urodził w stajence, bo byli tacy biedni.
Dziecko 2: I oni nie mieli nawet pieniędzy, żeby kupić kartki i wysłać życzenia!
Podczas powrotu ze spaceru.
Dziecko: Proszę pani, a ja mam kaszel i narty!
Podczas mycia rąk przed śniadaniem jeden z Puchatków śpiewa na cały głos:
„Słod-kie-go, mi-łe-go ży-ciaaaa!!!”
Na podwórku podczas zabawy. Dziecko 1: A mogę twoją łopatę?
Dziecko 2: Tak, ale na tyci malutką godzinkę.
Do sali Tygrysków przyszedł na chwilkę młodszy braciszek jednego z chłopców i wszystkie dzieci chciały się nim (troszkę natarczywie) opiekować. Na to jeden chłopiec zawołał: „Nie zabijcie go! On jest taki ładny!”
Na podwórku chłopiec wskazując na panią krzyczy do kolegów: "Uwaga! Złodzieje nadciągają z tamtej strony, gdzie tamta pani! Uroczyście zapraszam do wojny!"
Na podwórku Pani widząc, że Puchatek ma coś na brodzie pyta: - Co ty tu masz? - Aaa nic, żołędzia jadłem...
Przed porankiem. Dziecko 1: Pani, dziś chyba nie pójdziemy na dwór, bo pada. Pani: Właściwie to leje.Dziecko 2: No właśnie! Leje jak zebra!